znakowanie3

II OBÓZ ZNAKARSKI IX/X 2007 – RELACJA

DSC04060
Powitanie w Ust Czornej.

Pisaliśmy w sierpniu o rozpoczętej przez grupę naszych czeskich przyjaciół akcji znakowania szlaków turystycznych po zakarpackiej stronie Gorganów, Świdowca i Połoniny Krasnej. W sierpniu Czesko – Słowacko – Ukraińska grupa wykonała już kawał roboty ale do zakończenia całego przedsięwzięcia pozostało jeszcze trochę pracy. Następny wyjazd na Ukrainę zaplanowano na koniec września a do międzynarodowej ekipy dołączyła Polska a dokładniej nasz serwis. Takie międzynarodowe spotkanie zaowocowało też tym, że powstał nowy język – transkarpacki 😉 – to mieszanka języków uczestników akcji ;). O tym co zrobiono w sierpniu i o całej inicjatywie można przeczytać tutaj. Gdy jechaliśmy na Ukrainę pogoda nie wróżyła, że będzie to udany wyjazd. Z nieba leciały strugi deszczu jedynym plusem był brak kolejki na przejściu Ubla – Małyj Bereżnyj. Gdy wjechaliśmy już na Zakarpacie zrobiło się ciemno. Jazda po ciemku i w deszczu po ukraińskich drogach spowodowała, że w Ust Czornej, naszym docelowym miejscu byliśmy już po północy. Dożo wcześniej na miejsce dotarli przyjaciele z Czech i Ukrainy którzy razem z tutejszym naczelnikiem Służby Górskiej Jurą Pietrowiczem cierpliwie na nas czekali. Na przywitaniach i rozmowach upłynęła prawie cała noc.

DSC04063
O sierpniowej akcji napisała prasa.

Ust Czorna to pięknie położona wieś u podnóża Gorganów, Połoniny Krasnej i Świdowca. Wieś w 2000 r nawiedziła wielka powódź do dziś jeszcze widać skutki działania wielkiej wody. Z racji położenia w Ust Czornej zaczyna się rozwijać powoli turystyka, znajdziemy tu duże schronisko (turbazę), powstają nowe kwatery prywatne, gdzie za rozsądne pieniądze w przyzwoitych warunkach można wykupić noclegi. Dlatego właśnie w Ust Czornej powstał duży węzeł nowych szlaków turystycznych. Jako punkt informacji turystycznej służy tutaj bar Tetiana w centrum miejscowość. W barze można uzyskać informację o noclegach czy połączeniach autobusowych, na ścianach podczas sierpniowej akcji zawisły tablice z mapami i przebiegiem szlaków oraz z innymi przydatnymi informacjami.

DSC04099
Ust Czorna miejsce ustawienia tablic informacyjnych.

Ust Czorna to pięknie położona wieś u podnóża Gorganów, Połoniny Krasnej i Świdowca. Wieś w 2000 r nawiedziła wielka powódź do dziś jeszcze widać skutki działania wielkiej wody. Z racji położenia w Ust Czornej zaczyna się rozwijać powoli turystyka, znajdziemy tu duże schronisko (turbazę), powstają nowe kwatery prywatne, gdzie za rozsądne pieniądze w przyzwoitych warunkach można wykupić noclegi. Dlatego właśnie w Ust Czornej powstał duży węzeł nowych szlaków turystycznych. Jako punkt informacji turystycznej służy tutaj bar Tetiana w centrum miejscowość. W barze można uzyskać informację o noclegach czy połączeniach autobusowych, na ścianach podczas sierpniowej akcji zawisły tablice z mapami i przebiegiem szlaków oraz z innymi przydatnymi informacjami.

DSC04409
Bar Tetiana w Ust Czornej.

Na drugi dzień właśnie w barze Tetiana spotkaliśmy się wszyscy na śniadaniu. Dzień przywitał nas ładną pogodą i przepięknymi kolorami. Na ten dzień zaplanowano znakowanie niebieskiego szlaku z Ust Czornej przez Ruską Mokrą do Mokrej Niemieckiej. Nowe znaczki (w sumie 78 szt.) pojawiły się do skrzyżowania drogi na Kołoczawe w dolinie Mokranki. Na wielu mapach droga ta wygląda na całkiem niezłą, ale nie jest ona przejezdna i nie radzimy się w nią wypuszczać chyba, że gruzawikiem. Dalej szlak pobiegnie doliną rzeki Mokranka na Przełęcz Niemiecka Polana i dalej na szczyt Popadia. Znakowanie tego odcinaka przełożono już na przyszły rok. Cała akcja ma duże poparcie Ukraińskiej Partii Zielonych. Wszyscy, którzy brali udział w znakowaniu szlaków na miejsce dojechali na swój koszt i pracowali jako ochotnicy bez wynagrodzenia. Warto też dodać, że niedawne potężne ulewy w tym regionie zerwały most na Mokrance i poza latem turystyka tą trasą jest raczej niemożliwa.

Na drugi dzień właśnie w barze Tetiana spotkaliśmy się wszyscy na śniadaniu. Dzień przywitał nas ładną pogodą i przepięknymi kolorami. Na ten dzień zaplanowano znakowanie niebieskiego szlaku z Ust Czornej przez Ruską Mokrą do Mokrej Niemieckiej. Nowe znaczki (w sumie 78 szt.) pojawiły się do skrzyżowania drogi na Kołoczawe w dolinie Mokranki. Na wielu mapach droga ta wygląda na całkiem niezłą, ale nie jest ona przejezdna i nie radzimy się w nią wypuszczać chyba, że gruzawikiem. Dalej szlak pobiegnie doliną rzeki Mokranka na Przełęcz Niemiecka Polana i dalej na szczyt Popadia. Znakowanie tego odcinaka przełożono już na przyszły rok. Cała akcja ma duże poparcie Ukraińskiej Partii Zielonych. Wszyscy, którzy brali udział w znakowaniu szlaków na miejsce dojechali na swój koszt i pracowali jako ochotnicy bez wynagrodzenia. Warto też dodać, że niedawne potężne ulewy w tym regionie zerwały most na Mokrance i poza latem turystyka tą trasą jest raczej niemożliwa.

Następny dzień to Połonina Krasna po nowym czerwonym szlaku. W drodze na szczyt spotykamy turystów z Niemiec, dobrze że nowe szlaki już komuś służą. Buczyny są tak kolorowe, że aż bolą oczy, gdy wychodzimy na połoninę dech zapierają nam rozległe panoramy całych Karpat ukraińskich a nawet rumuńskich. Przemierzamy ją całą sycąc się widokami i robiąc setki zdjęć, które niebawem pojawią się w galeriach. Przy końcu podziwiamy przepiękny zachód słońca i już po zmroku w czołówkach, chaszczując schodzimy na przełęcz pod Kołoczawą. Dochodzimy do Mokrej Niemieckiej gdzie czeka na nas już naczelnik Jurij Pietrowicz z transportem.

DSC04810
W drodze na Świdowiec.

Kolejny dzień w górach to czerwony szlak na pasmo Świdowca. Chcemy z Ust Czornej wejść na Stochy i na Tempe i zejść do wsi Krasna. Po poprzednim ciężkim dniu nasz przyjaciel Ales ma kontuzję kolana i zostaje na dole a reszta ekipy bardzo powoli schodzi się do baru na śniadanie. Dzielimy się więc na 2 grupy ja z Edytą idziemy pierwsi a kolejne trzy osoby mają wyruszyć jakiś czas po nas. Im jesteśmy wyżej tym pojawia się więcej widokowych polanek aż w końcu wychodzimy na Połoninę jednego z wielu ramion Świdowca. I znowu zapierające dech widoki i setki zdjęć. Ales w tym czasie z naczelnikiem Jurą wyjeżdża gruzawikiem na sąsiedni szczyt Świdowa, stoi tam niedokończony dom pewnego Amerykanina, który zakochał się w Ukraince i chciał z nią tam zamieszkać, niestety ona nie chciała żyć w takim miejscu i wyjechali do Ameryki a na szczycie pozostał tylko po nich dom. Dom ten widać z wielu szczytów Karpat ukraińskich. Podchodząc na szczyt Stohy dostaję sms że Ales z naczelnikiem Jurą z sąsiedniego szczytu nas widzi i pyta się gdzie reszta ekipy. Dopiero jak siedzimy na Stohu w oddali widzimy resztę naszych przyjaciół którzy podążają za nami w okrojonym składzie gdyż Weronice za bardzo dokuczało kolano i zawróciła.

DSC04895
Nad rzeką czekamy na gruzawika.

Robiło się już późno nie czekając na resztę wyprawy rezygnujemy z podejścia na Tempe i przed szczytem, bocznym grzbietem po starej ścieżce, która potem jak się okazało zanikła postanawiamy we dwójkę zejść do przysiółka Ozjero. Gdy ścieżka zanikła zaczęło się ostre chaszczowanie, robiło się coraz ciemniej i zaczynaliśmy się trochę niepokoić. Idąc pierwszy widzę jak z krzaków wychodzi wypłoszony niedźwiedź z młodym, włosy na głowie stanęły dęba a nogi zrobiły się z waty. Na szczęście miśki jak szybko się pojawiły tak szybko zniknęły pozostał tylko strach. Edycie powiedziałem że były to jelenie by jej już bardziej nie stresować. Ona natomiast nie chcąc stresować mnie powiedziała mi dopiero na dole, że idąc za mną obok śladów moich butów widziała odciski łap niedźwiedzia.

DSC04897
Nadchodzi pomoc.

Robiło się coraz bardziej ciemno a droga coraz bardziej trudniejsza, zbocza były już tak strome, że posuwać na dół mogliśmy się tylko w pozycji siedzącej. Za sobą słyszeliśmy jakieś krzyki i śpiewy, myśleliśmy że to jacyś Ukraińcy wracają z grzybobrania. W końcu udało sie nam dotrzeć do rzeki, niestety najbliższe mosty znajdowały się wiele kilometrów stąd albo w Ust Czornej albo w Krasnej a rzeka nie wyglądała jak Wetlinka. Nawiązaliśmy przez telefon kontakt z bazą i Jurij Pietrowicz zorganizował dla nas gruzawika, który miał po nas jechać na drugi brzeg rzeki. Siedząc na brzegu zastanawialiśmy się czy reszta naszego składu zawróciła czy tak jak my gdzieś probuje zejść na dół. Tak rozmawiając usłyszeliśmy za sobą głosy i światło czołówki to była reszta naszego składu Jura z Karlosem. Jak się za chwile okazało wypłoszone przeze mnie miśki przywitały też i ich. Stąd te krzyki i śpiewy które słyszeliśmy za sobą, chłopaki w ten sposób dodawali sobie odwagi i mieli nadzieję, że jak będą robić dużo hałasu to natrętne niedźwiedzie przestaną nas prześladować ;). Czekając na gruzawika dziwiliśmy się też, że schodząc całkiem osobno, na dziko bez żadnej ścieżki udało się nam zejść dokładnie w tym samym miejscu. W końcu nadjechała pomoc, gruzawik obwieszony halogenami, trąbiąc i przejeżdżając przez rzekę wyglądał jak ufo. Po takich przeżyciach z niedźwiedziami naczelnik Jurij zaprosił nas do siedziby Służby Górskiej by nas odstresować ;).

DSC05018
Już prawie na szczycie.

Rano śniadanie przeciągało się w nieskończoność jakoś nikt nie miał ochoty na jakiś większy wysiłek, po tych kilku dniach każdy już był trochę zmęczony. Padały różne propozycje jak wycieczka samochodem po okolicznych cerkwiach albo odwiedziny w Irszawie naszego przyjaciela Denisa który ma pełną piwniczkę przepysznych win ale przełożyliśmy to na inne dni. Po południu zapadła decyzja z Alesem zabieramy Edytę i Weronikę i Vitarą po drodze dla gruzawików wyjeżdżamy na szczyt Świdowa gdzie stoi amerykański domek tam robimy ognisko i piknik i wieczorem wracamy. Naczelnik Jurij Pietrowicz wypisuje nam przepustkę na wjazd na szczyt i udziela niezbędnych wskazówek. Droga na szczyt Świdowej (1430m) pochodzi jeszcze z okresu I wojny światowej i nawet samochodem terenowym nie jest tam łatwo wyjechać. Największe niebezpieczeństwo to zwożące tą drogą drewno gruzawiki.

DSC05004
U babuszki w sklepie.

Jurij pyta się czy potrafię szybko jeździć do tyłu bo jak na wąskiej drodze spotkam zjeżdżającego z góry gruzawika wiozącego 20 ton drewna muszę szybko cofać się do tyłu do jakiegoś szerszego miejsca umożliwiającego miniecie się. Droga ta jest tak stroma że obciążony gruzawik nie jest w stanie zahamować. Trochę wystraszeni ruszamy w drogę, zaczyna się ostry podjazd jedziemy z włączonym reduktorem na 1 biegu wypatrując gruzawików niestety w końcu pojawia się pierwszy, nie jest źle, nie trzeba uciekać do tyłu przed nami mała zatoczka gdzie się wciskamy i mijamy. Wspinamy się dalej już niedaleko – mówi Ales ale niestety za zakrętu wyłania się następny gruzawik z drewnem, nie jest wesoło tym razem nie ma gdzie zjechać, wsteczny i uciekamy, gruzawik coraz bliżej(miałem wrażenie, że kierowca nas nie widzi) na szczęście jest już gdzie zjechać, znowu się udało. Jedna z dziewczyn stwierdza, że za żadne skarby już się nie zdecyduje na taką jazdę.

DSC05043
Przy amerykańskiej chatce na szczycie Świdowa.

Kierowca gruzawika pokazuje, że za nim jedzie jeszcze jeden samochód wyładowany drewnem więc czekamy, to już ostatni. Połoniną Świdowca wjeżdżamy na szczyt Świdowej i parkujemy pod amerykańskim domkiem. Pogoda niestety załamała się zrobiło się ciemno widoczność bardzo słaba powiewał zimny wiatr więc piknik postanowiliśmy zrobić gdzieś niżej. Powoli już po zmroku na światłach zjeżdżamy tą samą drogą w dół ale już spokojni o to, że nie spotkamy już gruzwika. Po drodze Ales pokazuje nam urwisko na zakręcie z którego najczęściej spadają gruzawiki. W Jabłonicy odwiedzamy znajomą babuszkę prowadzącą tam mały sklepik która gości nas specjalnie dla nas upieczonymi specjałami. W Ust Czornej dowiadujemy się, że Jurij Pietrowicz z milicją pojechał do wypadku zjeżdżający z góry załadowany drewnem gruzawik przewrócił się na bok przygniatając śmiertelnie przechodzącego obok człowieka. Jura jednak nie żartował ostrzegając nas i dając wskazówki. Ta droga bardzo skojarzyła mi się z filmem Baza Ludzi Umarłych. Tego dnia już nie spędzamy wieczoru w Tetianie wszyscy zmęczeni idziemy spać.

Powoli dobiega też czas naszego pobytu, niebawem nadchodzi czas pożegnań, plany styczniowego przyjazdu do Ust Czornej i powoli się rozstajemy jedni udają się do Czech inni do Polski.

ŹRÓDŁO: Portal karpaty.travel.pl

Rating: 5.0. From 1 vote.
Please wait...